Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym NOWY LUD

 

    CZYTANIA LITURGICZNE
I KOMENTARZ DO CZYTAŃ
    


Czytania liturgiczne dnia

11 lipca 2026

Pierwsze czytanie podczas liturgii mszy św.:





    

Ewangelia dnia:





    

Komentarz do czytań i Ewangelii:



Komentarz do Ewangelii: komentarz do Ewangelii[ Ewangelia ] Dzisiejsza Ewangelia wskazuje nam jak ważne jest pójście za Jezusem, wierność Jego wybraniu i jakie to ma dla nas znaczenie. Słyszymy bowiem na samym początku, jak Piotr pyta Jezusa wręcz z jakimś żalem, niepewnością: "Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą" (Mt 19,27). W tych słowach zdaje się słyszeć głos Piotra ze oto my poszliśmy za Tobą jak nikt inny, a co to będzie dla nas znaczyć... Jakaś tęsknota w głosie, czy było potrzebne aż takie nasze wyrzeczenie? I co słyszymy, jako odpowiedź Jezusa na to pytanie? " Jezus zaś rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela" (Mt 19,28). Wy, którzy poszliście za mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach...To pewna nagroda, któa czeka nas u samego Boga. Otrzymujemy więc już tu znacznie więcej, niż dajemy. Doskonale oddaje tą prawdę wyrzeczewnia się dóbr to, co jest treścią zakończenia dzisiejszej perykopy: "I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy" (Mt 19,29). Opuszczenie wielu swoich spraw, aby zająć się głoszeniem Ewangelii jest wynagradzane przez Boga. Otrzymujemy stokroć więcej już teraz, w tym czasie tak domów, jak i braci, sióstr, matek, dzieci i pól pośród różnych, różnych trudów dnia codziennego, a życie wieczne jest tym, co czeka na nas w królestwie niebieskim. Piotr zdawał się bowiem mówić przez te swoje słowa, że "tak wiele straciliśmy dla Ciebie, Panie, i co teraz będziemy z tego mieli?". Opuściliśmy nasze dobra, rodziny, kariery, posiadanie i co z tego mamy? Piotr zdaje się mówić w tym fragmencie tak, jak wielu nam współczesnych, którzy zapominają, że "Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa" (Flp 3,20). Brak dzisiaj oczekiwania na Jezusa, brak przygotowania się na Jego ostateczne przyjście w chwale. Nie tutaj jest nasza ojczyzna, ale teren naszego pielgrzymowania. Przygotowania się na spotkanie z Jezusem w chwale. Nie tylko brak oczekiwania nam towarzyszy, ale swoiste poczucie, że żyjąc w Jezusie coś tracimy. Co więc tracimy? Nasze posiadanie, to, czym tak bardzo lubimy się otaczać. Staje się ono wręcz kultem posiadania, aż do bałwochwalczego zadowolenia.
Czy przez moje posiadanie, nie zasłaniam sobie obrazu Boga, czy inni nie budują w moim życiu bałwochwalczego parawanu, którym zasłaniam Pana i Zbawiciela?? Wolimy posiadać wiele różnych dóbr, niż Jezusa, Te dobra są dla nas cenniejsze nad wszystko. Dlaczego?
Jesteśmy nauczeni, aby gromadzić sobie wiele różnych skarbów, wiele dóbr, bo nasze posiadanie świadczy w świecie o nas, jak bardzo jesteśmy zapobiegliwi, wręcz gospodarni. Ale w tej naszej trosce nie posiadamy Jezusa. Miejsce dla Niego wypełniliśmy innymi dobrami. A Jezus mówi nam: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie" (Mt 5,3). Ubodzy w duchu, to ci, którzy otwarci są na duchowe bogactwa. Czy te słowa dotyczą mnie? Albo jaka jest moja korzyść z posiadania wielu różnych dóbr, gdy Jezus mnie się gdzieś zatracił? Jak wiele jest pokus, aby nie odrzucać swego posiadania, aby w to miejsce nie wprowadzić Jezusa. Świat codziennie zarzuca mnie tymi pokusami. Nie umiem się od nich odciąć i gromadzę, gromadzę... Czy więc dzisiaj, w tym świecie konsumpcji, takiej modzie i w takim stylu życia, który jest lansowany potrafię iść jeszcze na wyrzeczenie, aby wyrzec się świata dla Jezusa??? Czy Jezus jest Panem mego życia, czy jest nim jakaś rzecz lub osoba, lub posiadanie?
Ubodzy w duchu są błogosławieni, szczęśliwi. A czy ja do nich należę??? Przytoczmy jeszcze raz słowa Piotra, który mówił do Jezusa: "Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą" (Mt 19,27). Staliśmy się nikim, dla Ciebie, Jezu. Wytykają nas palcami jako głupców, jako niemądrych, jako tych, którzy nie zostawili sobie nic, nie umieli się po ludzku urządzić...
Stać się ostatnim, aby móc być pierwszym. Czy to takie trudne? Zgodzić się, aby oddać wszystko dla Jezusa, opuścić wszystko dla Jezusa. Dlaczego? Aby On był najważniejszy, aby nic i nikt nie zasłaniało nam Jego panowania w naszym życiu. Zgodzić się zostawić wszystko dla Jezusa - to początek wielkiej przygody z Mistrzem. Ale czy chcę ją przeżyć?




Jacek Zamarski